Mydło do pędzli Senkara – Jak poprawnie myć pędzle do makijażu?

Używasz pędzli do makijażu? Myj je koniecznie! Dlaczego to tak niezwykle ważne, by dbać o ich czystość i higienę? Ponieważ oprócz oczywistego faktu, że brudne pędzle nie malują tak dobrze, jak powinny, to pozostałe na nich resztki kosmetyków, pielęgnacji i naskórka, są siedliskiem bakterii, które niszczą Twoją cerę, a nawet mogą powodować stany zapalne. Jak myć pędzle, by służyły nam latami i czy używanie mydła Senkara może sprawić, że proces mycia pędzli będzie szybszy i skuteczny?

Z tego postu dowiesz się:
1. Jakie są konsekwencje niemycia akcesoriów do makijażu.
2. Co sądzę o mydle do mycia pędzli marki Senkara.
3. Jak poprawnie myć pędzle, by było to tanie, szybkie, łatwe i skuteczne.

Dodatkowo:
Dzisiejszy wpis jest inny niż dotychczasowe. Jakiś czas temu, wpadłam na pomysł, by urozmaić kolejny wpis informacjami, których nie da się nigdzie przeczytać, ani dowiedzieć, a mogą być dla Was interesujące – mianowicie, co o produkcie sądzi osoba, która go wymyśliła (również sama opracowała recepturę) i go sprzedaje. Oprócz mojej (jak zwykle szczerej) recenzji, w tekście znajdziecie też przygotowane specjalnie dla Was, do tego wpisu, informacje od właścicielki firmy, Elżbiety Senkary (zostały one ujęte w cytaty). Mam nadzieję, że pomysł Wam się podoba. Miłej lektury.

Dlaczego tak ważne jest używanie czystych, higienicznych akcesoriów do makijażu?

Przez brudne pędzle nie tylko tracisz na jakości makijażu, ale i na stanie cery. W końcu mają one bezpośredni kontakt ze skórą. Z kolei bez dobrze wypielęgnowanej cery, nie ma dobrze wyglądającego makijażu. Akcesoria do makijażu, które nie są myte, będą powodem pojawiających się niedoskonałości na skórze, a także będę pogarszać jej ogólny stan. Nie możesz pozbyć się podskórnej kaszki i masz cerę skłonną do wyprysków? Zacznij od sprawdzenia higieny swoich pędzli i gąbek. Bakterie zgromadzone na brudnych pędzlach czy gąbeczkach do makijażu mogą spowodować nawet stany zapalne, na przykład poważne w skutkach zapalenia spojówki. Nie warto ignorować tego zagrożenia.

Kilka pytań, które Was mogą nurtować…

Czy spray z alkoholem wystarczy?
„Tego typu produkty są oczywiście niezbędne w niektórych sytuacjach, na przykład przy sesjach fotograficznych, w salonach kosmetycznych itp. gdzie często zmieniają się osoby, którym makijaż jest wykonywany i szybko trzeba akcesoria dezynfekować. W naszych domach jednak takie preparaty, jak dla mnie, są bez sensu. Po pierwsze jedynie dezynfekują, a nie usuwają zalegającego na włosiu brudu, po drugie preparat nie jest spłukiwany. O ile etanol szybko odparuje, tak inne dodatki, które są zazwyczaj w składzie, już na pędzlu pozostaną, a wszystko to później nakładamy przecież na skórę podczas makijażu.”
Nie mogę nie zgodzić się z takim podejściem do kwestii tych preparatów. Poza tym, pędzle po nich nie są tak miękkie i elastyczne, jak po umyciu, a dodatkowo czuć, że zostaje taki lekki osad, więc nawet gdyby jakiś producent uparł się i próbował Wam wmówić, że taki spray załatwia sprawę, to w żadnym wypadku, nie ufajcie mu. Płyny na bazie alkoholu nigdy nie zastąpią Wam wody z mydłem. Służą one do doraźnego odkażenia i zdjęcia większości pigmentu kosmetyków z pędzla, ale nie do docelowego oczyszczenia. Makijażyści też po dniu pracy myją swoje narzędzia w domu pod bieżącą wodą (przynajmniej powinni, jak widzicie, że używają na Was brudnych pędzli, szybko uciekajcie z fotela takiego „artysty”).

Mydło czy olejek?
Jak wyglądało moje mycie pędzli do niedawna, a być może Wasze nadal tak wygląda….
Ja na samym początku myłam pędzle kostką szarego mydła, które nawet po włożeniu do mydelniczki turystycznej, nie było najwygodniejszą opcją. Podczas użytkowania, ponieważ mydelniczka ślizgałaby się po umywalce, musiałam brać ją w dłoń i co pędzel miałam mnóstwo zmydlonego mydła na rękach. Po odstawieniu mydelniczki, z kolei, wszystko wokół było w brudnej od rozpuszczonych kosmetyków pianie. Po myciu akcesoriów, które zajmuje mi trochę czasu, bo w moim przypadku jest to często nawet ponad 100 pędzli i kilkanaście gąbek (zazwyczaj myję wszystko za jednym zamachem), na koniec musiałam jeszcze doszorować umywalkę. Co było robić, umyć trzeba, z wiadomych względów, a nikt za mnie nie posprząta. Co jakiś czas zatem, poświęcałam jeden wieczór tylko na to. No i ciągle trzeba było spłukiwać tę pianę, więc oszczędność wody, nie miała z tym procederem nic wspólnego.
Potem przyszedł czas na szampony do włosów (wykorzystywałam te, które mi się nie sprawdziły do skóry głowy) , później doszedł do tego olejek Isana pod prysznic, który swoją sławę zawdzięcza temu, że rozpuści każdy zaschnięty podkład. Jaki był problem z szamponem? No przede wszystkim taki, że musiałam mieć taki, który akurat mi nie podszedł. Wiadomo, z pustego i Salomon nie naleje. Jednak, nawet jak akurat się taki trafił, to szampony często wysuszały włosie pędzli i niestety nie zawsze domywały zaschnięte podkłady typu long lasting. Włoski były po nich suche i mniej elastyczne, a włosie naturalne to już czasem wręcz prosiło się o odżywkę. Zdecydowanie przez lata najczęściej używałam olejku pod prysznic Isany w połączeniu z szamponem. Olejek nawilżał włosie i rozpuszczał wszystkie zanieczyszczenia, nawet trwałe, zaschnięte podkłady. Niestety, nie było to najłatwiejsze, najszybsze ani najtańsze mycie, bo choć olejek dobrze wszystko domywał, to… zapach oleju rybnego nie jest moim ulubionym i czasem, przy kolejnym pędzlu, trochę mnie już mdliło od niego. Poza tym, ten olejek, trzeba było z kolei zmyć czasem dodatkowo szamponem, bo olejek jest tłusty, zatem i włosie czasem takie zostawało. Wszystko było czyste, ale wszystko to, równało się też bardzo dużo roboty, dużo czasu i dużo zużytej wody. Zwłaszcza przy mojej ilości pędzli.

„Do samego pomysłu na produkt zainspirowała mnie moja siostra, która kiedyś w rozmowie zdradziła, że od jakiegoś czasu poszukiwała dobrego preparatu do mycia akcesoriów kosmetycznych. Natchnęło mnie to do stworzenia solidnego produktu, który będzie wyróżniał nie tylko świetnym składem, ale i wygodą użytkowania. Za cel postawiłam sobie stworzyć produkt, który będzie po pierwsze: świetnie mył, po drugie: będzie delikatny i przebadany, jak typowy produkt do mycia ciała.
Tak odpowiada nam założycielka firmy na pytanie, skąd pomysł na ten produkt. Bardzo spodobała mi się koncepcja, by produkt był skuteczny, ale tak delikatny w swoim składzie, że wręcz bez żadnych przeszkód, można umyć nim ciało.

Też miałyście zawsze dylemat jak umyć pędzle, zwłaszcza te z włosia naturalnego, tak by je doczyścić, ale ich nie zniszczyć? Przynajmniej ja miałam, zwłaszcza jak kilka lat temu, (nie będąc jeszcze cruelty free), kupiłam pędzle z Mac’a, które kosztowały majątek, ale niestety nie były najmilsze w dotyku po umyciu zwykłym szarym mydłem były dość kujące.

DANE TECHNICZNE

OPAKOWANIE: plastikowy głęboki słoik
POJEMNOŚĆ: 100g
CENA: 27 pln
DOSTĘPNOŚĆ: sklep internetowy
KOSMETYK POLSKI
KOSMETYK NATURALNY (98%) I WEGAŃSKI
MARKA CRUELTY-FREE

SKŁAD

Sodium cocoate, Aqua, Aroma, Coumarin*
Zmydlony olej kokosowy, Woda, Kompozycja zapachowa, Kumaryna*
*składnik kompozycji zapachowej

OPAKOWANIE

Plastikowy, zakręcany słoik z zatyczką.
Dlaczego akurat takie opakowanie?
Ten, kto regularnie myje zwykłymi mydłami w kostce czy szamponami, pędzle i gąbki po pudrach i fluidach wie, jak brudna jest to robota 🙂 Irytowało mnie, że podczas mycia tradycyjną formą mydła, wszystko wokół – ręce, umywalka, a nawet lustro było brudne i zachlapane. Pamiętam, że podczas testów pomyślałam sobie, gdyby tylko to mydło było zamknięte w jakimś zgrabnym opakowaniu, na tyle szerokim, by umożliwiało swobodne ruchy pędzla, lecz na tyle wyprofilowanym, by ograniczało jego wypadanie i tym samym chroniło dłoń przed zabrudzeniem…to byłby strzał w 10-tkę!

Nic dodać, nic ująć.
Jeśli chodzi o mydło Senkara, to potwierdzam, że wszystkie założenia zostały spełnione bezbłędnie. Opakowanie tego mydła, to ogromne ułatwienie. Proste i genialne.
Zapewne wiele osób wolałoby opakowanie szklane i ja też tak na początku myślałam, ale teraz jak mam je w domu, powiem Wam, że akurat tutaj fakt, że jest to plastik, nie jest aż takie złe – wiadomo, że mycie pędzli to śliska robota i mogłoby się stać tak, że słoik wypadnie z rąk na umywalkę, co może skutkować pękniętą umywalką (ałć!) – scenariusz drastyczny, ale możliwy, a po drugie, to są bardzo fajne, praktyczne słoiczki. Możecie wykorzystać je potem do robienia masek do twarzy i włosów diy, rozrabiania szamponu metodą kubeczkową, przechowywania drobiazgów w łazience (na przykład gumek do włosów), w kuchni (na przykład przypraw), smakołyków dla psa, śrubek…i słoik ma taką konstrukcję, że ułożony jeden na drugim nie spadnie, bo wpasowują się w siebie. Tym opakowaniom na prawdę bez problemu można dać drugie życie, więc jestem otwarta na opcję w szkle, ale też jednocześnie nie narzekam.

KONSYSTENCJA I ZAPACH

Odkręcicie słoik i dojdzie do Was słodki, delikatny zapach kokosa. Bardzo subtelny, ale Wasze nosy zapewne go wyłapią. Konsystencja jest ciekawa, niby klasycznego mydła, ale wygląda bardziej aksamitnie.

UŻYTKOWANIE

Opakowanie, jak już wiecie, jest praktyczne i ułatwia procedurę mycia. Mydło idealnie się pieni, co możecie zobaczyć poniżej, więc produkt ma ode mnie na koncie kolejny ważny punkt również za to. Jest to bardzo przyjemne użytkowanie. Nie mamy zachlapanej pianą umywalki i jej okolic, nie musimy marnować wody na spłukiwanie jej. Nie musimy wkładać wysiłku w doczyszczenie pędzli. Nie musimy później umyć umywalki z resztek rozpuszczonego makijażu. Nie mam uwag.

DZIAŁANIE

To mydełko jest, co najważniejsze, bardzo skuteczne. Domyłam nim absolutnie każde zabrudzenie; cienie w kremie, eyeliner, zaschnięty od dawna podkład typu long lasting. Wystarczyło raz pędzel namydlić, lekko przejechać nim kilka razy po dłoni, żeby wszędzie dotrzeć z pianą i po spłukaniu pędzle były idealnie czyste. W żadnym przypadku nie musiałam procedury powtarzać, czy kombinować, by coś domyć. Włosie nie było po nim ani tępe, ani tłuste, ani przesuszone. Jest to dla mnie podstawa, bo jeśli produkt jest pomysłowy, ładnie pachnie, ale nie działa lub działa wybiórczo, to dla mnie odpada w przedbiegach. Mydło spisało się genialnie. Nie mogę mu dodatkowo odmówić tego, jak bardzo sobie u mnie „zaplusował” tym, że przyspiesza proces mycia, uprzyjemnia go zapachem i odciąża nas z późniejszego mycia umywalki i jej okolic. Cena jest adekwatna do jakości i wydajności, tym bardziej, że jest to produkt polski, mniejszej firmy. Podsumowując, to mydło jest świetne i już zaopatrzyłam się w zapas. Polecam spróbować.

Jak poprawnie myć pędzle. Instrukcja.

A teraz przenosimy się do mojej łazienki. Witaj. Przygotowałam nowe brudaski, więc zaczynamy. Zobacz jak szybko i skutecznie umyć pędzle, ale tak, by nie zniszczyły się i starczyły nam na długie lata. Moje najstarsze pędzle mają ponad 10 lat i ich jakość nadal jest jak w dniu zakupu. Ważne jest to czym myjesz pędzle, ale przede wszystkim uważaj na to, jak je myjesz.

  1. Zmocz włosie brudnego pędzla, trzymając go za trzonek pod stopniem ok. 45 stopni w dół. Ważne, by nie zmoczyć skuwki między włosiem a trzonkiem i by trzymać mokre włosie w dół, tak by woda nie dostała się do środka skuwki i na łączeniu z trzonkiem, ponieważ jeśli znajdujący się tam klej namięknie, to albo po czasie włosie wypadnie z pędzla albo odklei się skuwka. Czasami skuwkę będzie można ponownie przykleić do rączki pędzla, ale niestety i tak po pewnym czasie, niestety, ulegnie ona ponownemu odpadnięciu. W obu przypadkach mamy, prędzej czy później, pędzel nadający się już tylko do kosza.
    (Ja pokazowo trzymam swój pędzle na chwilę na płasko, ale tylko do zdjęcia i tylko dlatego, że moczę go chwilowo na końcu włosia, nie ryzykując wejściem wody do środka skuwki.)

2. Nie odciskaj wody, od razu użyj produktu do mycia, nadal trzymając włosie tylko do dołu. Odkręcam słoik z mydłem i zabieram się do pracy. Wykonuję koliste ruchy, włosiem po powierzchni mydła, aż do spienienia się.

3. Większość zanieczyszczenia już puściła. Teraz jeszcze kilka ruchów „głaskających” po dłoni i można spłukiwać produkt i odciskać nadmiar wody w ręcznik. Nie używaj tego do rąk, ani do twarzy, tylko, by było to faktycznie higieniczne, weź czysty.

4. Pędzel jest czysty, nadmiar wody jest odsączony w ręcznik.
Teraz osusz go stosując się do tych 2 bardzo ważnych zasad:
1. Połóż pędzel tak, by leżał na płasko i by włosie miało dostęp do powietrza z każdej strony (szybciej wyschnie). Ja kładę swoje pędzle na kancie blatu (w łazience, kancie stołu). W żadnym wypadku nie susz pędzli włosiem w górę. Nigdy nie stawiaj pędzli pionowo włosiem w górę dopóki nie wyschną, bo resztka wody, której jest jeszcze całkiem sporo między włoskami, rozklei z czasem Twój pędzel.
2. Nie susz pędzli w pobliżu ciepła. Żadne kaloryfery i bezpośrednie suszenie na słońcu, absolutnie nie wchodzi w grę. Do skuwki zawsze dostanie się odrobina wody i jeśli potem poddasz pędzel intensywnemu suszeniu, klej skruszeje i albo wypadnie ci włosie albo odpadnie skuwka. Skrócisz im żywot.

5. W słoiku, po zakończeniu mycia została piana, więc teraz wystarczy ją wypłukać pod bieżącą wodą i wylać pianę. Odstaw słoik do wyschnięcia mydła, na przykład na noc i jak będzie rano suche, zakręcamy słoiczek. Proste 🙂 Uważaj, by nie zostawić wody w słoiczku na dłużej, bo produkt będzie się rozpuszczał i będzie mniej wydajny. Przyjemnego mycia pędzli.

Jeśli post był przydatny, napisz mi o tym w komentarzu. Napisz czym Ty myjesz pędzle i czy wypróbowałabyś takie mydło?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *