Czy warto kupić Amrezy i inne palety od Anastasia Beverly Hills? + recenzja palety

Dawno jakiś produkt nie przemówił do mnie tak, jak ta paleta. to czwarta paleta od ABH w mojej kolekcji. Wiedziałam, że kupię Amrezy, jak tylko pojawiła się na rynku. Mimo, że nie można nazwać jej już nowością, a ja sama mam ją już od kilku miesięcy, to uważam, że jest to jedna z najbardziej interesujących propozycji nie tylko od tej marki, ale i obecnie na rynku. Dlaczego mój entuzjazm nie opadł? Zapraszam na recenzję i odpowiedzi na pytania, które mogą nurtować osoby, nie mające wcześniej kontaktu ze specyficznymi, jak by nie było, cieniami ABH. Pomogę Wam podjąć decyzję, którą paletę warto kupić i czym się kierować przy wyborze indywidualnym dla siebie.

Z wpisu dowiesz się:
1. Dlaczego palety ABH są tak popularne?
2. Czy można rozczarować się jakością cieni ABH?
3. Jak pracuje się cieniami ABH w praktyce
4. Podsumowanie – jaką paletę mam kupić dla siebie?
5. Amrezy Anastasia Beverly Hills – recenzja i słocze

Pytanie nr 1. Dlaczego palety ABH są tak popularne?
Dobra pigmentacja, świetna pigmentacja, pigmentacja ABH

W pewnym momencie, najczęściej padającym podczas recenzji kosmetyków kolorowych, w tym przede wszystkim palet cieni, słowem-kluczem, stało się słowo „pigmentacja”. Dla osób, które są młodsze i malują się od niedawna, po krótce wyjaśnię dlaczego. Niektóre z nas mogą sięgnąć pamięcią do takiej prehistorii, jak rok 2000. Wtedy palety cieni w porównaniu z dzisiejszymi, można nazwać makijażem dla dzieci. Do wyboru miałyśmy zwykle tylko odcienie różu, fioletów i niebieskiego, okraszone wszechobecnym błyskiem brokatu. Kosmetyki były, zazwyczaj, delikatnie ujmując, kiepskie. Kolor potrafił zaniknąć przy rozcieraniu całkowicie, a do tego prawie wszystkie kosmetyki miały dziwny zapach. Jeśli chodzi o trwałość i pigmentację, to jeszcze 13 lat temu panował w świecie makijażu, chaos. Wszystko zmieniło się, gdy na rynek weszły marki Mac i Inglot. Marki te dziesięć lat temu zyskały punkt kulminacyjny swojej popularności, gdyż udowadniały, że makijaż może być satysfakcjonujący i nie musi pachnieć starszą panią. Nieco później ich sławę ukradła marka Urban Decay, która po triumfie palety Naked, zaczęła wprowadzać kolejne wersje kolorystyczne, pod nazwami Naked 2 i Naked 3, a w końcu Naked Basic. Paleta Naked to w Polsce koszt 220 złotych, co wydaje się niedorzeczne w tamtych czasach, jeśli na opakowaniu nie ma logo Chanel, a tylko nieznane nikomu UD, ale Youtuberki wreszcie porzuciły swoje ulubione cienie z Maca, bo w cenie trzech, mogły kupić całą paletę, która miała taką samą, jak nie lepszą jakość. My z kolei, mogłyśmy wreszcie zobaczyć, jak intensywność koloru w palecie, wreszcie zaczęła przekładać się na to, co nakładałyśmy na powiekę. Kolejne marki ruszyły z kopyta i kiedy już wielu wydawało się, że mogą spijać śmietankę za swoją pracę, na salony, czyli w tym przypadku do Sephory, weszła cała na biało marka Anastasia Beverly Hills i… pozamiatała. Kolor w palecie i na powiece wyglądał identycznie, jeden do jednego, a makijażowy Youtube piszczał z radości, że to nie cienie, a sprasowane pigmenty. Dzięki temu, że zza wielkiej wody napływały już do nas informacje o świetnej pomadzie do brwi i palecie do konturowania, wiele z nas z niecierpliwością czekało na premierę ABH w Polsce. Nie mówię, że była to jedyna marka, która w tym czasie zdziałała coś interesującego, ale była jednym z pionierów i zdecydowanie spopularyzowała słowo „pigment”. Nawet teraz większość cieni wypadała przy Subculture czy Modern Renneisance (pierwszych paletach tej marki na rynku), dosłownie i w przenośni – blado. Jeszcze pół roku zanim ABH była dostępna w Polsce, udało mi się sprowadzić ABH z USA i ani chwili nie dziwiłam się tej popularności. Ta pigmentacja to petarda.

Pytanie 2. Czy można rozczarować się jakością cieni ABH?
Samą ich pigmentacją trudno się rozczarować. Ośmielę się powiedzieć, że te cienie zachwycają zarówno intensywnością, jak i trwałością. Jednak jest druga strona medalu i nie jestem pewna, czy tak silna pigmentacja, jest idealna dla każdego. Choć jestem ogromną fanką tych cieni , o czym świadczy moja kolekcja czterech palet (wspomniana Modern Renneisance, Sultry, Carli Bybel i recenzowana dzisiaj Amrezy), to uważam, że są osoby, które powinny wstrzymać się z zakupem niektórych z nich, żeby móc w pełni korzystać z ich jakości. Co mam na myśli? Tak pół żartem, pół serio, tak napigmentowane cienie skończyły kilka karier Youtuberek makijażowych w tym kraju i musiały one przejść na tematykę lajfstyle, bo o ile z delikatnymi w intensywności cieniami można poczarować i oszukać widownię, co do swoich umiejętności malowania się, o tyle kaliber pigmentu ABH może obnażyć prawdę i wtedy strzałem w kolano jest iść w zaparte, że mamy umiejętności niczym makeup artist.

Pytanie 3. Jak pracuje się cieniami ABH w praktyce
A teraz zupełnie na poważnie. Są to świetne palety zarówno dla profesjonalistów jak i do użytku domowego i uważam, że generalnie trudno jest pożałować ich zakupu. Natomiast jeśli do tej pory Wasz makijaż oka polegał na używaniu jednego lub dwóch cieni w kolorze brązu, nigdy nie próbowałyście tworzyć nieco bardziej skomplikowanych makijaży, macie jeszcze problem z rozcieraniem cieni, chcecie paletę do szybkiego makijażu dziennego, nie macie jeszcze doświadczenia w łączeniu kolorów, to na początku może Wam się trudno pracować z mocnym pigmentem. Pytanie, czy chcecie, żeby Wasze makijaże były bardziej „spektakularne” czy wystarczy Wam tak jak jest. Wszystkiego da się nauczyć, w makijażu to trening czyni mistrza, więc jeśli chcecie pobawić się kolorami, to zachęcam – pędzle w dłoń. Na początek zdecydowanie najbardziej polecam Wam zaopatrzyć się w te palety, które mają jaśniejsze odcienie, jak na przykład dzisiaj recenzowana Amrezy, ale też na przykład Sultry, czy ta ze współpracy z Carli Bybel (choć ta jest już chyba niedostępna, ale nie jestem pewna), niż te, które mają w sobie dużo ciemnych lub wibrujących, „żarówiastych”, nasyconych kolorów jak Modern Renneisance, Norvina, czy te ze współprac z Jackie Aina, czy z Allysa Edwards. Z jasnymi kolorami (beżami, brązami, brzoskwiniami, różami) będzie Wam łatwiej wyczuć charakter tych cieni i nauczyć się rozcierania czy łączenia kolorów. Przy małym doświadczeniu polecam skłaniać się też ku paletom z błyskami. Matowe cienie, zwłaszcza te ciemne, o tym poziomie napigmentowania, nie wybaczają niedociągnięć w makijażu, a błyski mają to do siebie, że świetnie te mankamenty maskują. Jeśli malujemy się na szybko lub mamy zbyt małe doświadczenie w malowaniu, to czego nie rozetrzemy, to sobie przykryjemy i tym samym poprawimy ogólny efekt. Co w tych paletach jest wspaniałe, to, że te błyski to absolutny kosmos i do większości nie potrzebujecie kleju typu glitter glue. Nałożone w odpowiedniej ilości będą się mienić cały dzień i noc, a co nie mniej istotne, nie osypią się na dolną powiekę. Tutaj kolejna ważna kwestia – te cienie są tak intensywne, że należy nakładać je na pędzel bardzo delikatnie i mimo to, można być pewnym, że osypią się przy nabieraniu na pędzel w palecie. Wiele osób może mieć na początku mały problem, jeśli swój makijaż zaczyna od twarzy, a dopiero potem „robi” oczy. Jestem jedną z tych osób, która nie umie skupić się na wykonaniu makijażu oczu, dopóki nie ma wyrównanego kolorytu cery i wykonturowanej twarzy, więc z doświadczenia powiem, że da się używać tych cieni po wykończeniu makijażu twarzy, ale trzeba mieć lub wyrobić sobie odruch strzepywania pędzla. Wtedy nie ma ryzyka, że cień spanie pod oko. Coś za coś. Tak mocno napigmentowane cienie to prawie zawsze są mocno osypujące się cienie i ABH nie stanowi wyjątku. Jeśli macie cienie Hudy, czy Too Faced i myślicie, że one są bardzo dobrze napigmentowane, a się nie osypują, to się nie mylicie, ale tylko połowicznie. ABH jest bardziej napigmentowana. Ostatnia rada do użytkowania tych cieni – mniej znaczy więcej. Zwłaszcza przy nabieraniu ciemnych cieni. Nie jest to minus tych cieni. Dobrze zrobiony makijaż to taki, gdzie nakłada się cienie warstwowo i rozciera. Mniej wprawna ręka może jednak zagonić się w kozi róg i a na koniec może okazać się, że cień jest już na całej powiece, a Wy chciałyście dać jeszcze na ruchomą powiekę coś jasnego. No i wtedy trzeba kombinować. Pisanie obrazowo o makijażu nie jest może moją mocną stroną, ale jeśli kiedykolwiek zrobiłyście sobie ciemną, mocną plamę na oku, bo malowałyście się na szybko i miał być makijaż w złocie a wyszło czarne smokey eye, to wiecie o co mi chodzi.

Te cienie, to świetny motywator, by nauczyć się czegoś nowego w makijażu, wreszcie opanować technikę blendowania i pójść kilka króków dalej w swoich umiejętnościach łączenia kolorów ze sobą. Te cienie przy odrobienie wprawy robią efekt makijażu WOW. Jak pracuje się z cieniami ABH w praktyce? Świetnie, bo kolory są cudownie napigmentowane, ale ostrożnie.

4. Podsumowanie – jaką paletę mam kupić dla siebie?
Jeśli masz małe lub podstawowe doświadczenie w makijażu polecam rozegrać to bezpiecznie i zacząć od palet z jasnymi matowymi i błyszczącymi cieniami (np. Amrezy). Możesz zaszaleć i zacząć od palet z ciemniejszymi kolorami (np. Norvina, Soft Glam, Modern Renneisance), ale tylko jeśli jesteś zdeterminowana i więcej cierpliwości. Będziesz mieć motywację, by wejść na głębszą wodę i udoskonalić swoje umiejętności. Raczej odradzam tylko te palety, gdzie są cienie tylko ciemnie i tylko o intensywnych kolorach (np. Jackie Aina, Allysa Edwards)

Jeśli masz większe lub duże doświadczenie, to w zasadzie wszystko zależy od tego, z jaką kolorystyką chcesz się pobawić. Średniozaawansowani mogą mieć problem jedynie przy bardzo ciemnych, intensywnych paletach, ale myślę, że szybko sobie poradzą z wykonaniem świetnego makijażu, pamiętając o umiarze w nabieraniu cieni i o odpowiednio sprawnym blendowaniu.

P.S.
Nie miałam styczności z paletami z serii Norvina Pro Pigment, ale bazując na recenzjach zagranicznego Youtuba makijażowego, nie poczułam nigdy potrzeby zakupu, bo zbierają raczej średnie recenzje.

ABH, recenzja palety Amrezy

Opakowanie. Każda paleta jest sprzedawana w kartoniku, natomiast sama paleta wykonana jest z wysokiej jakości tektury. Amrezy ma pięknie mieniącą się brokatową z wytłoczonym złotym napisem okładkę, co niestety było trudne do oddania na zdjęciach. Gwarantuję, że na żywo prezentuje się genialnie.

W środku jest 16 cieni o gramaturze 0,75g każdy i dobrej jakości dwustronny pędzel od marki, z syntetycznym włosiem.

Mamy tu 6 cieni matowych (tak naprawdę to w praktyce wychodzi 7, bo jasny beż , czyli Waisted, ma drobinki tak delikatne, że na powiece jest praktycznie matowy), pozostałe cienie to maty i błyski z drobinami brokatu, a także jest jeden sprasowany brokat – Gemini.

Błyski są, jak to się często określa, tak miękkie, że aż „masełkowate”. Większość cieni w tej palecie to cienie miękkie, są tylko dwa o suchej konsystencji, najciemniejszy brąz (Yugo) i czerń (BK). Bardzo łatwo wykonuje się nimi smokey eye. Z cieniami miękkimi i suchymi pracuje się inaczej, ale to jakie preferujemy, to zawsze kwestia przyzwyczajenia i doświadczenia. Uważam, że paleta ta, jest bardzo przyjazna dla osoby początkującej, z mniejszym doświadczeniem.

Poniżej przedstawiam Wam mój opis tych cieni. Starałam się dopowiedzieć to, co może budzić Wasze wątpliwości. Dodam jeszcze, że brokat w cieniach tej palety jest bardzo mocno zmielony i nie czuć go na powiece. Większe drobiny są tylko w sprasowanym brokacie (Gemini), ale nadal są niewyczuwalne podczas noszenia makijażu. Natomiast ten „cień” jako jedyny potrzebuje kleju do brokatu, czyli popularnych produktów kosmetycznych typu glitter glue.


Waisted – bardzo jasny beż z delikatnym srebrnym brokatem (w praktyce matowy)
Barb – bardzo jasny róż, błyszcząca baza z zielonym brokatem (mocny błysk)
Litty – miedziany, matowa baza z miedzianym brokatem (błysk)
Cupcake – jasny błyszczący fioleto-róż ze srebrnym brokatem (mocny błysk)
Dragon – błyszcząca złoto-brązowa baza ze złoto-brązowym brokatem (błysk)

Leo – niebieska błyszcząca baza z niebieskim brokatem (mocny błysk)
Gemini – spasowany brokat, mix złota i ciemnego brązu
Gorgina – kolor zwany starym złotem, idealna baza do Gemini (błysk)
Rezy – intensywny, jaskrawy róż (błysk)
Anastasia – brzoskwiniowe jasne złoto (błysk)
New Yawker – ciepły karmelowy brąz (matowy)
OG – neutralny karmelowy brąz (matowy)

Semsa – amarantowy fiolet (matowy)
1988 – czekoladowy brąz (matowy)
BK – klasyczna czerń (matowy)
Yugo – kasztanowy brąz (matowy)

Waisted, czyli bardzo jasny beż jest dokładnie w kolorze mojej skóry, więc jest niewidoczny na zdjęciu, ale zaręczam, że jest dobrze napigmentowany. Barb, czyli bardzo jasny róż to jeden z absolutnie najpiękniejszych cieni jakie używałam. Zobaczcie jak cudownie odbija światło. Cupcake to kolejny piękny błysk, a jego fioletowy kolor świetnie koresponduje i z brązami i z Leo czy z Rezy. Barb, Cupcake, Leo czy Rezy pięknie transferują się na powiekę i nawet bez specjalnej bazy, są tak intensywne jak w palecie. Gemini to jedyny sprasowany brokat w palecie, Wyjątkowe w nim jest to, że wklepany wygląda praktycznie jak cień. Anastasia to piękny złoto-brzoskwiniowy cień, który w połączeniu na przykład z New Yawker czy OG, będzie idealny do delikatnego, dyskretnego makijażu dziennego. New Yawker i OG wyglądają zarówno w palecie jak i na słoczach niemalże identycznie, ale jednak jest różnica i polega na tym, że OG jest jednak po neutralnej stronie, a New Yawker to odcień w ciepłej tonacji typu karmel. Semsa świetnie sprawdzi się w zewnętrznym kąciku oka, przyciemni go i nada bardziej oryginalny charakter makijażu oka, zwłaszcza kiedy chcemy odejść od klasycznego brązu. A jeśli jednak nadal uwielbiamy konturować oko brązami mamy cieplejszy 1988 i chłodniejszy kasztanowy brąz Yugo. Czerń – BK w palecie również nie zawodzi. Jest to klasyczna mocna matowa, głęboka prawdziwa czerń. Yugo i BK, czyli kasztanowy brąz i czerń jako jedyne w palecie są cieniami o suchej konsystencji. Mają bardzo dobrą pigmentację. Nie sugerujcie się, że słocze ich nie są tak mocne, jak innych cieni, przez to, że są suche, gorzej się słoczują palcem na ręce, ale nie ma to odzwierciedlenia w makijażu.

Dla inspiracji, podrzucam kilka propozycji, moich makijaży z użyciem wyłącznie Amrezy.

Mam nadzieję, że pomogłam Wam dobrać paletę i poznać cechy tych palet. Jeśli lubicie bawić się makijażem, to myślę, że warto nabyć jedną z nich i zacząć przygodę z takim pigmentem. A co Wy myślicie o ich zakupie? To coś dla Was? Któraś z palet wydaje się Wam najbardziej interesująca, może Amrezy?

Polecane Artykuły

1 Comment

  1. Ja mam paletę Modern Renneisancei uważam że jest świetna. Niesamowita jakość cieni. Wolę mieć kilka palet, a nawet jedną, ale właśnie takiej jakości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *