Feel Free, rozświetlająca i nawilżająca maska do twarzy Rose & Berries Aqua Bouncy Mask

Rozjaśniająca maska do twarzy, zapewniająca promienny efekt. Formuła na bazie wody różanej i ekstraktu z malin zwiększa blask i nadaje cerze odświeżony i nawilżony wygląd. Tak brzmią obietnice producenta. Czy faktycznie ta maska je spełnia?

DANE TECHNICZNE

Opakowanie: Szklany słoik z drewnianą zakrętką. Jedyny, plastikowym elementem jest stoper, chroniący przed rozlaniem się kosmetyku w środku słoiczka.
Pojemność: 50 ml
Cena: 34,99 pln (często w promocji)
Dostępność: Hebe
Hiszpańska marka
Marka cruelty-free: Certyfikat PETA
Inne certyfikaty: ECOCERT COSMOS NATURAL
Kosmetyk wegański

W przypadku tej marki zawsze do zakupu zachęcają mnie składy, no i oczywiście dla mnie podstawa do zakupu to to, aby marka była cruelty-free. Marka Feel Free posiada certyfikat PETA i oficjalne logo królika tej organizacji, które jest widoczne na spodzie kartonowego opakowania tej maski oraz na samym słoiczku. Na przodzie kartonika mamy też logo przyznanego maseczce certyfikatu ECO CERT COSMOS NATURAL.

ECOCERT wymaga, aby w kosmetykach ekologicznych minimum 95% wszystkich składników danego kosmetyku było pochodzenia naturalnego. Standard COSMOS określa kryteria, które firmy muszą spełnić, aby zapewnić konsumentom, że ich produkty są oryginalnymi kosmetykami organicznymi lub naturalnymi, produkowanymi zgodnie z najwyższymi możliwymi praktykami zrównoważonego rozwoju.

Ciekawostka o logo PETA: o ile za bycie na liście PETA marki nie muszą płacić, czyli samo dołączenie do listy marek jest bezpłatne, o tyle już prawo do umieszczania loga z oficjalnym królikiem organizacji PETA na produktach, jest dla firm płatne.
„Za jednorazową opłatą licencyjną w wysokości zaledwie 350 USD możesz użyć naszego logo na swoich produktach, literaturze, wystawach sklepowych i witrynie internetowej. Aby spełnić Twoje indywidualne potrzeby projektowe, logo może być użyte w dowolnej kombinacji kolorystycznej lub w czerni i bieli.”
źródło: peta.org

Według producenta maseczka ma:
– nawilżać
– odświeżać
– nadawać skórze blasku

ZAPACH, KONSYSTENCJA I APLIKACJA

Zapach jest cytrusowy i chyba.. wyczuwam lekki ton różany. To dziwne, bo jeśli przed powąchaniem stwierdzę, że czuję tu różę, to faktycznie ją czuję i analogicznie, jak stwierdzę, że to tylko zapach cytrusów, to nie ma tej woni róży po przystawienia nosa do słoiczka. Także… Niemniej jest to ładny, rześki, świeży zapach. Jest to lekka konsystencja żelowa, która częściowo się wchłania i jeśli ponosimy maseczkę dłużej, to zastyga. Wrócę jeszcze do tej kwestii podczas opisu działania. Aplikuje się ją bardzo prosto, bo ma dobrą przyczepność do skóry. Można nakładać dłońmi, ale polecam nakładać pędzelkiem, żeby było higieniczniej (albo chociaż wybierać pędzelkiem lub szpatułką ze słoiczka). Nasionka również trzymają się skóry i nie odpadają podczas noszenia. Nie mają właściwości peelingujących.

SKŁAD

Aqua – woda,
Aloe Barbadensis Leaf Juice* – sok z aloesu,
Glycerin – gliceryna,
Propanediol – propanediol (glikol roślinny),
Sclerotium Gum – guma screlotium,
Rosa Damascena Flower Water* – woda różana,
Rubus Idaeus Fruit Extract* -ekstrakt z maliny,
Vaccinium Macrocarpon Fruit Powder – ekstrakt z żurawiny,
Vaccinium Myrtillus Leaf Extract – ekstrakt z soku z borówki,
Centella Asiatica Extract – wyciąg z wąkroty azjatyckiej,
Hibiscus Sabdariffa Flower Extract* – ekstrakt z kwiatów hibiskusa,
Sodium Hyaluronate – hialuronian sodu (kwas hialuronowy małocząsteczkowy),
Hydrolyzed Hyaluronic Acid – hydrolizowany kwas hialuronowy,
Tocopherol – witamina E,
Beta-Sitosterol – Beta-Sitosterol,
Squalene – skwalen,
Beetroot Red – ekstrakt z buraka,
Xanthan Gum – guma ksantanowa,
Citric Acid – kwas cytrynowy,
Dehydroacetic Acid – kwas dehydrooctowy,
Sodium Benzoate – benzoensan sodu,
Potassium Sorbate – sorbinian potasu,
Parfum** – zapach,
Geraniol** – geraniol,
Citronellol** – citronelol.
Cosmos Natural (98.39% Nat, 20.16% Org)

ANALIZA SKŁADU – CZYLI CO JEST W ŚRODKU

Sok z aloesu to humektant, który jest znany ze swoich właściwości łagodzących, nawilżających, ściągających, kojących, łagodzących, regenerujących naskórek, ale też łagodzi objawy zmian skórnych potrądzikowych. Opóźnia starzenie się skóry. Oprócz tego działa bakteriobójczo grzybobójczo, przeciwzapalnie. Gliceryna to kolejny humektant, nawilża i jest promotorem przenikania innych substancji w głąb naskórka. Wspomaga też działanie konserwujące kosmetyk. Propanediol to alternatywa dla kontrowersyjnego glikolu propylenowego (który jest tańszy, ale pozyskiwany z ropy naftowej), propanediol natomiast jest to glikol roślinny, który nie szkodzi skórze, a wręcz ją chroni i nawilża. Guma Sclerotium to stabilizator emulsji, regulator lepkości, wygładza skórę. Woda różana czyli hydrolat różany jest wielozadaniowy i sprawdzi się dla każdego rodzaju skóry. Skóra wrażliwa, reaktywna polubi ją za łagodzenie podrażnień. Sucha, czy trądzikowa dodatkowo za nawilżenie. Ma też działanie przeciwzapalne, odświeżające. Polecana jest też do skóry dojrzałej. Ekstrakt z malin odświeża, łagodzi podrażnienia, poprawia wygląd skóry, wzmacnia ją, wygładza skórę, działa regulująco na wydzielanie sebum. Ekstrakt z żurawiny reguluje pH skóry, jest antyoksydantem, nawilża, odżywia i hamuje rozszerzanie naczynek krwionośnych. Zapobiega przedostaniu się bakterii do wnętrza komórek skóry. Ekstrakt z soku z borówki działa odżywczo, antyoksydacyjnie, wygładza, rozjaśnia i ujędrnia suchą zwiotczałą cerę. Stosuje się go w pielęgnacji cery trądzikowej, ma on bowiem także działanie bakteriobójcze, odtruwające i antyseptyczne. Wyciąg z wąkroty azjatyckiej działa przeciwzmarszczkowo. Polecany do cery naczynkowej, ma działanie obkurczające, przyspiesza gojenie ran. Działa też przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybicznie i przeciwzapalnie, a także oczyszczająco i tonizująco. Ekstrakt z kwiatów hibiskusa nawilża i odżywia. Hialuronian sodu to humektant (nawilża), wiąże wodę. Hydrolizowany kwas hialuronowy to humektant. Witamina E to silny antyoksydant, ma silną zdolność przenikania w głąb naskórka, w kosmetyku chroni też przed utlenianiem się olejów. Beta-Sitosterol to emolient tzw. tłusty, działa przeciwzapalnie i przeciwatopowo. Jest to też stabilizator emulsji, zapobiega jej rozwarstwieniu, w efekcie przedłuża trwałość produktu. Maskuje też niepożądany zapach w produkcie. Swalen działa przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybicznie, opóźnia procesy starzenia, działa przeciw wolnym rodnikom, spłyca zmarszczki, rozstępy i blizny. Jest emolientem, ale niezbyt tłustym i ciężkim, odżywia, poprawia nawilżenie, ujędrnia i natłuszcza skórę, jest filmotwórczy, odbudowuje płaszcz lipidowy skóry, wzmacnia ją, reguluje pracę gruczołów łojowych i chroni przed czynnikami zewnętrznymi. Ekstrakt z buraka jest naturalnym sposobem na dodanie czerwonego koloru w kosmetykach. Guma ksantanowa emulgator, zagęszczacz konsystencji. Kwas cytrynowy jest naturalnym konserwantem, reguluje pH, delikatnie złuszcza i rozjaśnia przebarwienia. Kwas dehydrooctowy, benzoensan sodu, sorbinian potasu to konserwanty. Pafum, geraniol i citronelol nadają zapach.

Dopiero zrecenzowałam z Feel Free oczyszczającą maskę peelingującą do twarzy Green Leaves hemp & kaolin z glinką i ekstraktem z konopi, a dzisiaj z nieukrywaną przyjemnością piszę o jej nawilżającej „siostrze”, bo jest to kolejna bardzo dobra, a do tego, łatwo dostępna maseczka w cudownym, ekologicznym opakowaniu. Zazwyczaj, choć nie zawsze, nakładałam je podczas tego samego twarzingu, jedna po drugiej – czyli po spłukaniu oczyszczającej, nakładałam tę, dla dodatkowego zastrzyku nawilżenia i mogę stwierdzić, że one są świetne zarówno solo, jak i w duecie, bo doskonale się uzupełniają. Po oczyszczeniu i zmatowieniu, ta daje właśnie takiego dodatkowego kopa nawilżenia i efekty jeszcze lepszego wygładzenia i ujędrnienia. Nawilża naprawdę bardzo dobrze, skóra twarzy i szyi jest po spłukaniu niczym „pupcia niemowlaka”. Nie zapycha, a czasem maseczki nawilżające niestety to u mnie robią, bez względu na konsystencję.
Minusy? Lekko, ale naprawdę lekko, szczypie mnie w oczy przez pierwszą minutę po nałożeniu, bo potem zastyga i efekt zupełnie znika. Nie jest to ból, ani nawet dyskomfort, ale czuć chwilę to „podszczypywanie” i trzeba to po prostu przeczekać. Kiedy maska zaschnie jest już w 100% komfortowa. Producent ostrzega na opakowaniu, żeby nie nakładać jej w okolicy oczu, może nakładam ją zbyt blisko… Niemniej, nie jestem na nią ani trochę zła. Jeden minusik za to, że nie daje u mnie obiecanego „blasku” (już większy mam po wspomnianej, zrecenzowanej wcześniej Hemp & Kaolin), ale na to również zła nie jestem, bo zazwyczaj cały ten efekt „promienności” po różnego rodzaju maseczkach do twarzy i tak się nie utrzymuje u mnie dłużej niż godzinę, więc… no wiecie, mała to strata.
Czy kupię ponownie? Tak, ja wykończę całe opakowanie i uszczuplę zapas maseczek nawilżających, to sięgnę po nią w promocji.

Polecane Artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *