Face Boom, Oczyszczająca woda micelarna

Recenzja płynu micelarnego, czy jak nazwał produkt producent, oczyszczającej wody micelarnej od Face Boom, czyli marki należącej do Bielendy. Seria słynie z minimalistycznej, pudrowo-różowej szaty graficznej i równie słodkiego zapachu kosmetyków wchodzących w jej skład. A propos składu, oczywiście jego analizę też tu znajdziecie. A skład w 99% naturalny i wegański. Tylko czy to wystarczy? Czy polubiłam go równie mocno, co peeling? Skuteczny płyn czy tylko perfumowana woda?

RECENZJA PEELINGU Z TEJ SERII

DANE TECHNICZNE

Opakowanie: Plastikowa, duża, ale poręczna, butelka z małym, wygodnym otworem, zamykana klasycznie
Pojemność: 500 ml
Cena: 19,90 pln (w zasadzie zawsze gdzieś do kupienia w promocji za 11-13 pln)
Produkt cruelty-free (marka Bielenda zweryfikowana na liście) – LISTA
Produkt wegański – CERTYFIKAT VIVA VEGAN
Polska marka
Kosmetyk naturalny
Made in Poland- wyprodukowany w Polsce

OBIETNICE PRODUCENTA

Produkt ma być idealny dla skóry twarzy, szyi i dekoltu.
Ma mieć naturalny i wegański skład.
Ma dzięki temu nadawać się do demakijażu oczu i ich nie podrażniać.
Jest przeznaczony do każdego typu cery, nawet skłonnej do podrażnień.
Ma skutecznie zmywać makijaż.
Oczyszczać i odświeżać, jako etap przygotowawczy do dalszej pielęgnacji.
Dzięki zawartości hydrolatu z kwiatu pomarańczy ma regulować sebum działać antybakteryjnie i regenerująco, dzięki zawartości hydrolatu z liści zielonej herbaty – łagodzić zaczerwienienia i podrażnienia, działać kojąco, a dzięki zawartości trehalozy nawilżać i działać antyoksydacyjnie.

Przy podsumowaniu wrócimy do nich i wypunktuje Wam, co się u mnie potwierdziło, a co nie.

ZAPACH I KONSYSTENCJA

Pachnie bardzo słodko i bardzo intensywnie. Pudrowo-cukierkowo-kwiatowo. Ciężko dokładnie opisać ten zapach, jest bardzo charakterystyczny. Cała seria ma dokładnie taki sam zapach. Produkt pieni się podczas masowania skóry wacikiem. Oczywiście nie aż tak jak pienią się żele czy pianki do mycia twarzy z wodą, ale jest to taka charakterystyczna bąbelkowo-kremowa w odczuciu warstwa pianki na waciku, jaką tworzą płyny micelarne, mające taką właściwość.

SKŁAD I ANALIZA

Aqua (Water),
Propanediol – glikol roślinny,
Citrus Aurantium Amara (Orange) Flower Water – woda z kwiatów gorzkiej pomarańczy,
Camellia Sinensis (Tea) Leaf Water – woda z liści zielonej herbaty,
Trehalose – trehaloza,
Betaine – betaina,
Disodium Cocoyl Glutamate – kokoiloglutaminian dwusodu
Sodium Lactate – mleczan dosu,
Lactic Acid – kwas mlekowy,
Proline – prolina,
Polyglyceryl-6 Caprylate,
Potassium Sorbate – sorbinian potasu,
Sodium Benzoate – benzoensan sodu,
Sodium Salicylate – salicylan sodu,
Benzyl Alcohol – alkohol benzylowy,
Parfum (Fragrance) – kompozycja zapachowa,
Benzyl Salicylate – salicylan benzylu,
Citronellol – citronelol,
Hexyl Cinnamal – aldehyd heksylocynamonowy,
Geraniol – geraniol,
Linalool – linalol,
Limonene – limonen

Propanediol jest humektantem o małej cząsteczce, zatem nawilża i również pełni rolę promotora przenikania innych składników w głąb naskórka. Jest pozyskiwany z glukozy, a najczęstszym jej źródłem są ziarna kukurydzy. Jest naturalnym odpowiednikiem dla glikolu propylenowego, który pozyskiwany jest z ropy naftowej, której skutki wydobycia są niezwykle szkodliwe dla środowiska naturalnego. Woda z kwiatów gorzkiej pomarańczy działa łagodząco i kojąco na okolice oczu oraz cerę naczynkową, łagodzi obrzęki. Woda z liści zielonej herbaty ma właściwości bakteriobójcze, działa ściągająco i łagodząco na podrażnienia. Trehaloza jest cukrem, który ma zdolność wiązania wody, dlatego wykazuje działanie nawilżające. Dodatkowo zapobiega wysychaniu formy kosmetycznej. Betaina to naturalny aminokwas. Posiada zdolność do wiązania wody i zatrzymywania jej w skórze, więc ma właściwości nawilżające. Łagodzi. Stosuje się ją między innymi do łagodzenia podrażnień na skórze, np. po peelingach chemicznych czy w celu łagodzenia działania silnie drażniących detergentów myjących. Uelastycznia i zmiękcza skórę, regeneruje naskórek. Ma właściwości spieniające kosmetyk. Kokoiloglutaminian dwusodu to delikatna substancja myjąca, dozwolona w kosmetykach naturalnych, która ma też właściwości odżywcze i zmiękczające wodę. Jest emulgatorem – czyli nadaje i utrwala konsystencję. Umożliwia wiązanie zanieczyszczeń ze skóry i zmycie ich wraz z wodą bez naruszania bariery ochronnej skóry. Łagodzi potencjalnie drażniące działanie silnych detergentów anionowych. Mleczan sodu zwiększa właściwości nawilżające kosmetyków. Przenika przez warstwę rogową skóry. Jest przeciwutleniaczem, antyoksydantem, działa więc przeciwstarzeniowo. Dodatkowo działa przeciwłojotokowo, antybakteryjnie, wygładzająco i zmiękczająco na skórę. Poprawia lepkość produktu i reguluje w nim pH. Kwas mlekowy przenikania przez warstwę rogową naskórka. Zmiękcza i nawilża. Odblokowuje pory i działa antybakteryjnie. Prolina to humektant i antyoksydant. Działa zatem głównie nawilżająco i przeciwstarzeniowo. Polyglyceryl-6 Caprylate, Sorbinian potasu, Benzoensan sodu, Salicylan sodu i Alkohol benzylowy to konserwanty. Kompozycja zapachowa to zbiór substancji zapachowych, odmienna w każdym produkcie, nie wiemy niestety co się dokładnie kryje w danym kosmetyku pod tą nazwą. Salicylan benzylu to substancja zapachowa. Chroni kosmetyk przed szkodliwością promieni UV. Citronelol, Aldehyd heksylocynamonowy, Geraniol, Linalol i Limonen to również składniki zapachowe.

MOJA OPINIA. EFEKTY, DZIAŁANIE.

ZALETY
– DELIKATNIEJSZY ŚRODEK MYJĄCY W SKŁADZIE
– SKUTECZNY (usuwa każdy makijaż, nawet ten oporny czy z lepkim brokatem)
– DOBRA CENA W STOSUNKU DO ILOŚCI PRODUKTU (zwłaszcza w promocji)
– NIE PRZESUSZA, NIE ŚCIĄGA SKÓRY
– MARKA CRUELTY FREE, PRODUKT WEGAŃSKI
– SŁODKI ZAPACH PUDROWO – CUKIERKOWO – KWIATOWY (choć syntetyczny, to przyjazny dla nosa, zwłaszcza
wielbicieli słodkich nut)
– KOLOR I SZATA GRAFICZNA OPAKOWANIA (do mnie przemawia, bo jest prosta, wręcz minimalistyczna i estetyczna)

WADY
– BARDZO SZCZYPAŁY MNIE OD NIEGO OCZY (a nie uśmiecha mi się mieć oddzielnego płynu micelarnego do oczu)
– PIENI SIĘ (ja tego nie lubię, aplikacja i proces użycia są wtedy dla mnie nieco mniej przyjemne)
– DRUGA POŁOWA SKŁADU TO SAME KONSERWANTY I CAŁA GAMA KOMPOZYCJI I SKŁADNIKÓW ZAPACHOWYCH (co
prawdopodobnie, zwłaszcza jeśli chodzi o zapachy, jest przyczyną tego, że ma potencjał drażniący i przez to szczypał
mnie w oczy)
– NIE JESTEM PEWNA, CZY POLECIŁABYM GO ALERGIKOM, ATOPOWCOM, SKÓRZE WRAŻLIWEJ (uzasadnieniem jest
właśnie poprzednia wada)
– NIE CZUŁAM WŁAŚCIWOŚCI NAWILŻAJĄCYCH
– ZAPACH JEST INTENSYWNY, CHARAKTERYSTYCZNY I DLA CAŁEJ SERII TAKI SAM (jest według mnie bardzo ładny, ale
kiedy używałam często lub codziennie kilka kosmetyków z tej serii, to stawał się aż nadto nużąco słodki i w pewnym
momencie zaczynałam czuć jego przesyt)

Zatem wróćmy do obietnic producenta, tylko tym razem z moimi adnotacjami.
Produkt ma być idealny dla skóry twarzy, szyi i dekoltu – zgadzam się.
Ma mieć naturalny i wegański skład – zgadzam się.
Ma dzięki temu nadawać się do demakijażu oczu i ich nie podrażniać – zdecydowanie nie zgadzam się.
Jest przeznaczony do każdego typu cery, nawet skłonnej do podrażnień – u mnie nie podrażniał skóry, ale oczy już bardzo, czyli ma taki potencjał, więc uważam, że nie musi sprawdzić się u każdej cery wrażliwej. Cera naczynkowa też jest rodzajem cery wrażliwej, zaburzonej, która powinna unikać m.in. dużej ilości substancji zapachowych w składzie, a tutaj jest ich bardzo dużo i jako, że częściowo są ukryte pod pozycją parfum w składzie, to nie wiemy jakie dokładnie są to składniki.
Ma skutecznie zmywać makijaż – zgadzam się.
Oczyszczać i odświeżać, jako etap przygotowawczy do dalszej pielęgnacji – zgadzam się, ale płyn micelarny, to nie jest właściwe mycie twarzy na dłuższą metę, to pierwszy i wstępny etap oczyszczania skóry i nie powinien być zbyt często używany solo. Po płynie micelarnym należy umyć twarz żelem czy pianką i wodą. Wtedy mamy rzeczywiście czystą i najlepiej przygotowaną do dalszej pielęgnacji skórę.
Dzięki zawartości hydrolatu z kwiatu pomarańczy ma regulować sebum działać antybakteryjnie i regenerująco, dzięki zawartości hydrolatu z liści zielonej herbaty – łagodzić zaczerwienienia i podrażnienia, działać kojąco, a dzięki zawartości trehalozy nawilżać i działać antyoksydacyjnie – ten punkt obietnic traktuję z dużym przymróżeniem oka, ale przy okazji przemycę trochę wiedzy. Płyn micelarny nie jest remedium na problemy z wydzielaniem sebum, więc nie oczekujcie dużej poprawy, ciężko stwierdzić czy działał u mnie regenerująco lub antybakteryjnie. Nie odczułam łagodzenia podrażnień i ukojenia, tutaj kłania się nam tonik lub hydrolat (oraz oczywiście dalsze etapy pielęgnacji jak sera czy kremy, ale po nie sięgamy po oczyszczeniu twarzy jako pierwsze). Nawilżenia nie odczułam, działanie antyoksydacyjne trudno stwierdzić, ale znów, tutaj sięgamy przede wszystkim po sera, kremy, maski itp., itd. czyli złożoną, regularną pielęgnacje twarzy. Takiej bajki, że płyn micelarny nas odmłodzi to przy żadnym produkcie nie ma, czy tej, czy innej firmy.

PODSUMOWANIE

CZY KUPIĘ PONOWNIE? KOMU ODRADZAM, KOMU POLECAM?
Rozumiem istnienie tego produktu na rynku i doceniam za zalety. Generalnie, uważam, że to wart wypróbowania produkt, ale nie aż tak w 100% uniwersalny jak by się chciało.

Choć zalety ma solidne i znaczące, bo to skuteczny płyn micelarny w pojemności 500 ml, który można kupić często już za 12 złotych, do tego ładnie pachnący w ładnie wyglądającej butelce, to wada w postaci podrażniania mi i szczypania w oczy, jest dla mnie nie do przeskoczenia. Zużyłam go w 2/3, oczywiście po kliku próbach zmywania nim makijażu oczu, ostatecznie stosowałam go tylko do twarzy. Mimo, że jest to istotna kwestia, odstawię ją na chwilę na bok i powiem, że skuteczność i zapach sprawiały, że używanie go było generalnie przyjemne, ale też nie było idealnie, bo osobiście nie przepadam zbytnio, kiedy płyn micelarny się pieni, wolę jak nie ma tej cechy, zwłaszcza, że skóry naczynkowe powinny po pierwsze unikać mocno pieniących się tego typu produktów (plus w tym minusie jest taki, że nie mamy tu palety bardzo silnych środków myjących) oraz zbyt złożonych kompozycji zapachowych. Pozostała część produktu poleciała do testów do mojej koleżanki, która również doceniła walory zapachowe i skuteczność, czyli ogólnie była zadowolona, jeśli chodzi o używanie go do twarzy, bo jako, że ma sztuczne rzęsy, to do oczu go nie próbowała.
Nie odczuwałam nawilżenia, ale to „tylko” płyn micelarny, czyli produkt do wstępnego demakijażu i wszyscy wiemy, że nie jest to kluczowa kwestia, bo to sera, kremy, maseczki itd. mają dbać o skórę właściwie i długofalowo. Zaznaczam jedynie, gdyby ktoś się zastanawiał, czy takie działanie miało u mnie miejsce. Oczywiście, to użytkowo bardzo przyjemna cecha, jeśli płyn micelarny nawilża, ale grunt, to by nie przesuszał. Plus, że kosmetyk nie ściągał cery i była gładsza, lekko zmiękczona. Myślę, że dużo z tych właściwości składników nawilżających i łagodzących niweluje się w połączeniu z konserwantami (są to bardzo popularne, często spotykane obecnie konserwanty w naturalnych kosmetykach, ale jest ich tu sporo) i kompozycjami zapachowymi, których też tutaj nie brakuje.
Podsumowując już zatem to długie podsumowanie (jednak mam wrażenie, że jest potrzebne).
Plus za skuteczność, oryginalny zapach, który ma wpłynąć na przyjemność używania, ale ten kosmetyk nie trafia na półkę bardzo delikatnych i łagodnych płynów micelarnych.

Odradzam zatem skórom:
– u których mocno perfumowane kosmetyki powodują nieprzyjemne skutki uboczne. Jeśli takie Was podrażniają, to jest ryzyko, że ten też może, bo warto zwrócić uwagę jak dużo tutaj jest zapachu i w składzie i też jest silnie odczuwalny. – jeśli słodkie intensywne nuty nie dla Was, to też jest do przemyślenia.
jeśli macie wrażliwe oczy, to a autopsji muszę powiedzieć, że może być Wam trudno go zużyć, chyba, że makijaż oczu i tak zmywacie zawsze już z pomocą wody
nie polecam kupować go pod rząd cerom naczynkowym. Jeśli bardzo chcecie, to wtedy proponuję, by stosować go na zmianę z czymś delikatniejszym i będzie OK
grupie osób, które nie lubią jak „micel” się pieni.

Odporne skóry i oczy oraz noski kochające słodkie zapachy, jeśli produkt Was kusi, sięgnijcie na próbę, zwłaszcza w promocji.

Polecane Artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.